środa, 15 lipca 2015

Od Kahir'a c.d Seeley

Idąc byłem jakoś przymulony, bez uśmiechu na twarzy. Zastanawiała mnie jedna rzecz- dlaczego jak mam kaca Seeley ląduje na moim łóżku? A ja i tak jej nie przelecę (XD). Będąc na łóżku zacząłem się śmiać z własnych myśli a Sorrow patrzyła na mnie wcinając moje czekoladki.
-Smakują Ci?
-Owszem. - Odpowiedziała wrzucając sobie do ust czekoladkę.
-Smacznego, ogólnie dlaczego zawsze mnie odprowadzasz do łóżka?
-Taki nawyk... - Mruknęła niechętnie pod nosem. Ostawiła słodycze i podeszła do okna.- Miałeś iść spać.
Po słowach dziewczyny przymknąłem oczy i przeniosłem się do świata snów. Jednak nie trwało to zbyt długo. Gdy się obudziłem spojrzałem na zegar, spałem niemal dwie godziny. Seeley zniknęła z mojego domu  więc bez obaw złożyłem wizytę w toalecie.
-Buu! Co zamierzasz dziś robić?
-Się zląkłem. Lizać jaja a potem wracam do Alexandra. - Syknąłem zdziwiony obecnością dziewczyny w kuchni.
-Lizać... że co? Wytnij sobie żebra to dosięgniesz.
-Nie muszę. Nie oburzaj się! - Zmieniłem się w wilczą postać i usiadłem.
-Oszczędź mi tego widoku. - Zasłoniła oczy z uśmiechem. Akurat gdy odsunęła jeden palec od oczu nachyliłem się specjalnie. Zaśmiałem głośno i przywróciłem swoją normalną formę.
-Jakiż Ty głupi jesteś. Ygghrrr.
-Yup, dzięki. - Sapnąłem. Wyjąłem czerwone pudełko z szafki i wstawiłem wodę.  Woda zaczęła wrzeć, a zatem zalałem herbatę.
-Z gościem się nie podzielisz?
-Sądzę, że nie zasługujesz.
Dialog szybko się skończył. Do ciepłego napoju przegryzłem kruche ciasteczka z elementami czekolady. Tym razem Sorrow zniknęła całkowicie, wyszła bez pożegnania. Po odpoczynku w domu musiałem się stawić u Taking'a. Tuż przed wejściem do pałacu ujrzałem See. Była zawiedziona, przyszedłem z dużym opóźnieniem. Jednak po co się śpieszyć? Pokazałem jej język, a wrota się otworzyły. Wtargnęliśmy do środka w poszukiwaniu naszego władcy. Podczas przeszukiwania wielkich komnat spotkaliśmy sługę, który nas do niego zaprowadził.
Obydwojga się ukłoniliśmy, dziewczyna spojrzała na mnie bym coś powiedział. Uchyliłem głowę i rzekłem:
-Panie, przyszliśmy jak rozkazałeś. Więc cóż miałeś nam przekazać?- Seeley zachichotała się, trzepnąłem jej w tył głowy, gdy nagle Taking się do nas odwrócił.
-Kahirze! Nie wypada bić dam o takim wdzięku.
-Uh... wybacz Panie. - Powiedziałem obojętnie zerkając kątem oka na rozbawioną białowłosą.
____________
Seeley? ^^

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz