Udałam, że zastanawiam się nad tą kuszącą propozycją, chociaż od razu wiedziałam co odpowiem.
- Jasne - Zaśmiałam się pobudzona propozycją. Szliśmy uliczkami
Lighttown'u co jakiś czas oglądając się za ciekawszymi apostołami.
Przyzwyczajenie. Jak już zdążyłam zobaczyć, Manon była duszą
towarzystwa. Jej towarzystwo wprawiało mnie w dobry nastrój. Byłyśmy
prawie na miejscu, kiedy zaczęło padać. Bez namysłu pobiegłam pod
pierwszy lepszy budynek, aby nie zmoknąć. Obróciwszy się dostrzegłam, że
dziewczyna stoi, tam gdzie stała i patrzy w niebo.
- Eee Manon, zmokniesz! - zaśmiałam się. Jak na zawołanie dziewczyna spojrzała na mnie, jakby obudziła się z transu.
- A, tak - uśmiechnęła się i podbiegła do mnie. Nie wyglądało jednak,
aby radość sprawiało jej ,,rozstanie'' z deszczem. Na miejsce dotarłyśmy
i tak mokre. Manon nie wydawała się z tego powodu smutna. Ba, była
szczęśliwa.
- Lubisz deszcz? - spytałam, chociaż miałam ochotę walnąć się teraz o
krawędź stołu. No nie, tak sobie tylko stała zapatrzona w niebo, moknąc,
bo nienawidzi deszczu! Ehh... moja głupota czasem doprowadza mnie do
szału.
Manon? wybacz, brak weny ^^''
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz