-Umm..-nie bardzo wiedziałam jak ubrać w słowa wszystkie moje myśli. Kahir przez cały czas patrzył na mnie z uśmiechem. Po dłuższym zastanowieniu postanowiłam jednak powiedzieć tylko jedno słowo.-Dziękuję.
-Za co?-spytał lekko zdziwiony.
-Za wszystko..-popatrzyłam na zamek, a następnie na swojego rozmówcę i powiedziałam szybko-Że nie pozwoliłeś mnie zgwałcić.
Chłopak zaśmiał się i odparł
-Każdy by tak zrobił-wzruszył ramionami. Pokręciłam głową nie będąc pewna tego co on mówi. Odwróciłam się i ruszyłam w kierunku bramy wyjściowej z dziedzińca.
-Tak w ogóle...-zaczął Kahir. Po głosie poznałam, że szeroko się uśmiecha. Odwróciłam się do niego i patrzyłam wyczekująco.-Fajne cycki-wyszczerzył się jeszcze bardziej(to na jego prośbę xD). Na moment mnie zamurowało. Kiedy odzyskałam świadomość i w pełni dotarło do mnie to co powiedział spojrzałam na niego wściekle.
-GIŃ ZBOCZEŃCU!-wydarłam się na całe gardło i skoczyłam na chłopaka. Oboje z wrzaskiem wpadliśmy do fontanny. Kahir zaczął się śmiać i jednocześnie krztusić wodą, która wpadła mu do buzi. Złapałam go za gardło i wepchnęłam pod wodę, jednak po chwili sama parskałam śmiechem. Jak to musiało wyglądać z boku: siedziałam na nim okrakiem trzymając za gardło i topiąc, a on wierzgał nogami za moimi plecami. W dodatku topiłam go w fontannie na dziedzińcu zamku Taking'a. Po chwili zaczęłam się śmiać i wyciągnęłam Kahir'a spod wody. Blondyn zaczął kaszleć i krztusić się. Zaczęłam się śmiać jeszcze bardziej, a chłopak wykorzystując moment, w którym miałam zamknięte oczy wepchnął mnie pod strumień wody. Pisnęłam i spróbowałam się wydostać, jednak on trzymał mnie mocno za ramiona i raczej nie miał zamiaru szybko puścić. Ochlapałam go wodą, jednak to nic nie dało. Zaśmiałam się i spytałam z łobuzerskim uśmiechem
-Zdaje mi się czy ci stoi?-zaśmiałam się zaraz po wypowiedzeniu tych słów. Były tak absurdalne jak tylko się dało, jednak odniosły oczekiwany skutek. Kahir'a po prostu zatkało. Wykorzystałam to i odepchnęłam go, rozłożyłam skrzydła i wyleciałam spod fontanny. Ze śmiechem wylądowałam niedaleko chłopaka i już chciałam mu dogryźć, gdy z zamku wyleciał posłaniec Taking'a. Popatrzył na nas trochę dziwnie, gdy spostrzegł, że oboje jesteśmy cali mokrzy.
-Taking wzywa was do siebie-powiedział i odwrócił się szybko próbując ukryć uśmiech. Uśmiechnęłam się szeroko i ruszyłam za posłańcem nie czekając na kompana.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Dwie godziny później staliśmy przed wielkim opustoszałym budynkiem starej fabryki na jakimś odludziu. Okna były powybijane, ściany pełne przerażających obrazów i napisów. Całość przyprawiała o dreszcze.
-Strasznie tu..-powiedziałam cicho i ścisnęłam mocniej mieć zatknięty za pas.
-Takie klimaty lubią-Kahir wzruszył tylko ramionami i wszedł pierwszy do budynku. Weszłam zaraz za chłopakiem i rozejrzałam się po pomieszczeniu. Było wielkie i puste. Na gołych ścianach widniały ślady po pożarze. Rozejrzałam się w poszukiwaniu drzwi do innych pomieszczeń.
-Dobra..-mruknęłam-Które drzwi?-mieliśmy do wyboru trzy wyjścia, oprócz tego, którym weszliśmy.
-Prosto?-spytał i natychmiast po jego słowach rozległo się wołanie o pomoc. Spojrzeliśmy na siebie i bez słowa pobiegliśmy za głosem. Kilka razy musieliśmy zmieniać kierunek, gdyż echo dochodziło do nas ze wszystkich stron. W końcu wpadliśmy do piwnic, gdzie pod ścianą stała przestraszona dziewczyna o długich blond włosach i przerażonych białych oczach. Koło niej stało dwóch wielkich facetów. Jeden z nich mocno trzymał Rosaline, a drugi przystawiał wielki miecz do jej serca. Szybko poznałam miecz. To ten sam co w tamtym mieście na kramie. Ten z szafirami w rękojeści. W głowie zaświtała mi myśl: do kogo on należy i co jest w nim takiego?
-Ahh.. Witajcie-powiedział piskliwy głosik. Przeszły mnie ciarki, głos przypominał ciągnięcie paznokci po tablicy. Spojrzeliśmy w stronę głosu i naszym oczom ukazał się garbaty mężczyzna na wózku. Ten sam, którego widziałam w pociągu. Zmrużyłam oczy i niekontrolowanie wydałam z siebie pomruk.
-My się już znamy, prawda?-zwrócił się do mnie z krzywym uśmiechem-Posłańcy Taking'a.. Ah, ten mój stary druh-pokręcił głową-Widzicie jak wyglądam przez niego?!-wrzasnął, a jego oczy zaszły krwią. Zrobił się cały czerwony na twarzy, a po chwili dodał tylko-Spóźniliście się.
W tym samym momencie mężczyzna trzymający ostrze przy poszukiwanej wziął zamach i jednym ruchem przebił ją na wylot.
-NIEEE!-zdążyłam tylko krzyknąć. Przerażona wpatrywałam się w krew, która spływała z ust dziewczyny. Jej oczy jeszcze przez sekundę wpatrywały się we mnie ze strachem, a potem wypełniła je pustka. Upadłam na kolana i wielkimi oczami wpatrywałam się w podłogę nie mogąc złapać tchu. "Nieee.. To nie możliwe.." powtarzałam w myślach. Pomieszczenie wypełniło się śmiechem mężczyzny podobnego do szczura.
-Przegraliście! Po raz kolejny JA triumfuje!-wołał śmiejąc się. Sięgnęłam po miecz, który w między czasie upuściłam i wstałam powoli z opuszczoną głową.
-Wygrałeś tylko bitwę.. Wojna nadal trwa-warknęłam i skoczyłam w stronę dwóch mężczyzn i szybkim ruchem zabiłam jednego z nich. Drugi natomiast odepchnął mnie mocno aż na środek pokoju. Szczurek (tak, tak go nazwałam xD, ale to nie jego imię) otworzył portal do swojego świata i uciekł pierwszy przeklinając głośno. Chciałam pobiec za nim, lecz coś złapało mnie za brzuch i pociągnęło w tył.
-See, nie możesz!-usłyszałam Kahir'a. Próbowałam mu się wyrwać, jednak mnie nie puszczał.
-Puść!-wrzasnęłam, mój głos się załamał, a oczy wypełniły się łzami. Przestałam się szarpać i wpatrywałam się w martwe ciało Rosaline oczami pełnymi łez.
-Przecież mogłam ją uratować.. Dlaczego tego nie zrobiłam..?-mówiłam łamiącym się głosem-Dlaczego..
Bum! Kahir? Się troszku rozpisałam xDDD przebacz mi, ale nie mam pomysłu na zakończenie ;c
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz