niedziela, 26 lipca 2015

Od Klary c.d. Kahir'a

Zaczęłam szukać Kahir'a po całym barze. Teraz to naprawdę byłam na niego wkurzona. Miałam ochotę mu wszystko wygarnąć, to że mnie tutaj przyprowadził i przez niego straciłam reputację w ośrodku. Problem w tym, że chłopaka nigdzie nie było. Już zaczęłam myśleć, że po prostu zostawił mnie tu samą i sobie poszedł, a w gruncie rzeczy wcale by mnie to nie zdziwiło. Postanowiłam, że wreszcie opuszczę tę nieszczęsną knajpę i wrócę do Charlie'ego oraz od razu opowiem mu po prostu całą dzisiejszą historię, żeby nie chował do mnie urazy.
Wyszłam na zewnątrz i ujrzałam Kahir'a z jakimś podejrzanym facetem. Nie zatrzymywałabym się, gdyż w tej chwili mało obchodził mnie jego los, ale byłam bardzo zdenerwowana i naszła mnie ochota, aby na niego nawrzeszczeć. Towarzysz mojego znajomego nagle ulotnił się, a ja podeszłam do chłopaka.
- Przyprowadzasz mnie tu - syknęłam, a moje oczy miotały niebezpieczne ognie. Jakby było tego mało zaczął padać deszcz, a ja nie miałam parasola. Niebo co chwilę rozświetlały pioruny, a w oddali słychać było grzmoty. - Narażasz mnie na utratę mojej dobrej reputacji, na którą pracowałam kilka dobrych lat. Zmuszasz mnie do tańczenia jakiegoś porąbanego tańca, po czym zostawiasz mnie samą na środku baru i się ulatniasz! A gdy wychodzę z lokalu widzę ciebie z jakimś dziwnym facetem. Co z tobą jest nie tak?
Największym szokiem dla mnie było to, że Kahir milczał. Spodziewałam się raczej, że mi się odgryzie, albo też na mnie nawrzeszczy. A on nic. Zupełnie nic. Denerwowała mnie ta cisza i do tego byłam już przemoczona do suchej nitki. Niebo znowu rozświetlił piorun, a ja dopiero wtedy ujrzałam poważną - ZBYT poważną twarz chłopaka.
- Co się stało? - Zapytałam. Wszystkiego bym się spodziewała, ale nie tego, że Kahir może przestać żartować i uśmiechać się. No cóż, wszakże nie znałam go długo i mało o nim wiedziałam. - Kim był ten facet?

Kahir? ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz