sobota, 25 lipca 2015

Od Seeley c.d. Nezumi'ego

Popatrzyłam na Martina wyczekująco. Po krótkim wahaniu chłopak rozłożył skrzydła i wzniósł się w powietrze. Spojrzałam na Nezumi'ego, a on na mnie. Skinął głową i polecieliśmy za szatynem. Lecieliśmy sporo czasu, zanim trafiliśmy do celu. Staliśmy na jednej z "wysypek", które rozłożone były dookoła Świątyni Bogów. Ta była chyba najbardziej zalesiona. Rozejrzałam się i zerknęłam na Nez'a. Był spokojny i opanowany. Czyli Martin nie kombinował.
-To w głębi wyspy-wskazał kierunek dłonią i ruszył przodem. Podążyłam za nim rozglądając się co chwilę. Coś mi tu nie pasowało. Coś było nie tak, czułam to. Poczułam jak Nezumi nachyla się do mnie.
-Spokojnie, wszystko jest okey. Martin nic nie kombinuje-szepnął i wyprostował się. Zerknęłam na niego w tył i pomyślałam "I w tym sęk.. Bo to nie on mnie martwi..". Wiedziałam, że Nez słyszał tą myśl, więc zagadnęłam chłopaka z przodu.
-Czy to nie niebezpiecznie ulokować się przy najbardziej strzeżonym miejscy w Lighttown?
-Strażnicy pilnują tylko Świątyni. Pobliskie wysepki są poza terenem ich patrolu-wzruszył ramionami i zatrzymał się przed drzwiami w skale. Stanęłam na palcach i wyjrzałam zza szatyna by dokładniej przyjrzeć się wejściu. Chłopak zapukał w drzwi, jednak długo nie otrzymywał odpowiedzi. Rozglądnął się i zapukał ponownie tym razem mocniej. Nadal zero odzewu. Spróbował je otworzyć.
-Zamknięte od środka..-mruknął i zaczął pięścią uderzać w drzwi-Max! Max otwieraj!!
-Może śpi?-zaproponował Nezumi rozglądając się za innym wejściem.
-Żartujesz sobie?-szatyn gwałtownie się do nas odwrócił. Był zdenerwowany.-On nie może nawet jeść ze stresu!
Ponownie uderzył w drzwi, jednak bez większego skutku.
-To drewniane drzwi, prawda?-zapytałam, w odpowiedzi otrzymałam tylko kiwnięcie głową.-Sorry za rozwalenie drzwi-mruknęłam i rozwaliłam je jednym ruchem miecza. Martin nie czekając na nic wpadł do środka, jednak już na wejściu cofnął się o krok. Bez słowa weszłam do pomieszczenia i stanęłam nie mogąc dalej się ruszyć. Nez również bez słowa patrzył na powieszone na sznurku ciało Max'a.
-Powiesił się..-szepnął Martin. Słowa skierowany były w pustkę.
-Poczucie winy go zabiło-powiedział chłopak stojący za mną. Spojrzałam na niego, a on tylko skinął głową.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Taking został powiadomiony o całym zajściu. Nam nakazał dokończenie zadania zapominając o tym co widzieliśmy. Trochę nas do przybiło jednak bez zbędnych protestów wróciliśmy do przerwanego zadania. Znalezienie pozostałych apostołów zajęło nam resztę dnia. Skończyliśmy dopiero, gdy słońce chyliło się ku zachodowi. 
-Na reszcie koniec-westchnęłam i wrzuciłam listę do kosza.-Nie cierpię takiej roboty..-mruknęłam i nieco pogodniej popatrzyłam na chłopaka.-Masz jakieś plany na ten wieczór? Bo ja z chęcią wybiorę się do miasta ludzi.. Może do klubu..-zastanowiłam się chwilę-Nie, lepiej nie. Znowu się upije i wskoczę pod samochód..
-Wskoczysz?-chłopak popatrzył na mnie lekko unosząc brwi. Spojrzałam na niego uśmiechając się krzywo.
-Naprawdę wskoczyłaś pod samochód już 5 razy?-jego brwi uniosły się jeszcze wyżej. Parsknęłam śmiechem.
-Nie takie rzeczy się robiło po pijaku-zaśmiałam się-To jak? Wybierzesz się ze mną do miasta? Przy okazji mógłbyś coś o sobie opowiedzieć...  O podopiecznej i może o tym jak zostałeś Apostołem?-spytałam uśmiechając się słodko i prosząco patrząc na Nezumi'ego z dołu. 


Nez? ^^

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz